Dziś Bartek zaskoczył mnie totalnie. Było to tak.
Dzwonek do drzwi. Listonoczka. Grrrr…. Hau, hau! Obszczekałem ją, hahah. Następnie Bartek gdzieś pojechał. Jak się okazało – pojechał na pocztę po prezent dla mnie!
Uszy położyłem po sobie, gdy zobaczyłem to nowiusieńskie, brązowe legowisko. Wygląda jak mini kanapa! Jest duże, wygodne, ma ściagnki na których mogę sobie oprzeć mój łepek. W końcu nie muszę spać na twardym materacu albo na jeszcze twardszej podłodze. Już mnie tak plecka i łapki nie bolą po spanku. Zadziwiające.
Legowisko kosztowało zaledwie 69 zł (w tym sama przesyłka to było na moje psie oko koło 20zł). Jestem zadowolony. Bartek chyba też.