Jakiś czas temu wraz z Bartkiem poszedłem na polko, by się trochę rozerwać. W tym względzie Bartek jest super i zawsze potrafi wymyślić jakąś fajną zabawę.
Poszliśmy więc i rozejrzałem się dookoła. Trawa miała kolor soczysto-zielony, a wokół pełno było liści. Wyglądało to znakomicie. Zresztą sami widzicie na zdjęciu.
W każdym razie Bartek znalazł patyczek i zaczął się ze mną droczyć. Doskonale wie, że wszystkie patyki w okolicy są moje i tylko moje. A on mi go zabrał i nie chciał oddać. Robiłem co mogłem, oczywiście wszystko w ramach naszych niepisanych zasad, tzn. bez skakania na siebie, wgryzania kłów w kark itp.
Ostatecznie przebiegły cwaniak z tego Bartka. Tak mnie zmęczył, że w ogóle odechciało mi się pilnować moich patyków. Co mi tam. Niech sobie weźmie jednego.