Przeczytałem dziś bardzo przykry wpis w sieci WWW o psach, które zostały kupione tylko po to, by być dla kogoś zabawką. Nie wiedziałem, że ludzie mogą być tak głupi. Przecież my, czworonogi jesteśmy dla nich najbliższą rasą na planecie Ziemia. To dlaczego oni nas traktują na równi z chińskim plastikiem?
Nasza historia sięga bardzo odległych czasów Nomadów. Wówcza to żeśmy zostali udomowieni. Nasi przodkowie pochodzą od wilków. Służyliśmy nie tylko do ochrony obejść przez intruzami, ale także sami polowaliśmy na naszych pobratymców. Ryzykowaliśmy nasze życie dla ludzi i oto nasza zapłata. Dziś, jesteśmy jakimiś zabawkami. Można nas kupić, a gdy się znudzimy oddać do schroniska.
Ja mam to szczęście, że mam pracę. Jestem stróżem. Gdy moich ludzi nie ma w domu, to wówczas pilnuję go przez intruzami. Może i moje zajęcie jest bardziej stresujące od bycia zabawką, ale co tam. Przynajmniej czuję się jak ryba w wodzie.
na podstawie: Fabryka Niechcianych Prezentów
Jakiś czas temu wraz z Bartkiem poszedłem na polko, by się trochę rozerwać. W tym względzie Bartek jest super i zawsze potrafi wymyślić jakąś fajną zabawę.
Poszliśmy więc i rozejrzałem się dookoła. Trawa miała kolor soczysto-zielony, a wokół pełno było liści. Wyglądało to znakomicie. Zresztą sami widzicie na zdjęciu.
W każdym razie Bartek znalazł patyczek i zaczął się ze mną droczyć. Doskonale wie, że wszystkie patyki w okolicy są moje i tylko moje. A on mi go zabrał i nie chciał oddać. Robiłem co mogłem, oczywiście wszystko w ramach naszych niepisanych zasad, tzn. bez skakania na siebie, wgryzania kłów w kark itp.
Ostatecznie przebiegły cwaniak z tego Bartka. Tak mnie zmęczył, że w ogóle odechciało mi się pilnować moich patyków. Co mi tam. Niech sobie weźmie jednego.
Dziś Bartek zaskoczył mnie totalnie. Było to tak.
Dzwonek do drzwi. Listonoczka. Grrrr…. Hau, hau! Obszczekałem ją, hahah. Następnie Bartek gdzieś pojechał. Jak się okazało – pojechał na pocztę po prezent dla mnie!
Uszy położyłem po sobie, gdy zobaczyłem to nowiusieńskie, brązowe legowisko. Wygląda jak mini kanapa! Jest duże, wygodne, ma ściagnki na których mogę sobie oprzeć mój łepek. W końcu nie muszę spać na twardym materacu albo na jeszcze twardszej podłodze. Już mnie tak plecka i łapki nie bolą po spanku. Zadziwiające.
Legowisko kosztowało zaledwie 69 zł (w tym sama przesyłka to było na moje psie oko koło 20zł). Jestem zadowolony. Bartek chyba też.
Dziś, pomimo niższej niż zazwyczaj panuje temperatury ja i mój opiekun poszliśmy do ogrodu. Jeśli myślisz, że zbieraliśmy jabłka, to masz rację. W sumie nazbieraliśmy ich około 8 worków, każdy przeciętnie po 20 kilogramów. W sumie to musiało uzbierać się ze 180 kilogramów. Zbieraliśmy tak długo, aż się ściemniło. Najciekawszym zdarzeniem było jednak nie zbieranie jabłek, a przylot jastrzębia. Od razu przypomniało mi się, jak w młodości wraz z moim panem oglądaliśmy Robin Hooda i zawsze przylatywał taki jastrząb. Ale była radocha. Chciałem go gonić, ale mi uciekł.
Lubię bawić się z Bartkiem.
Moją ulubioną zabawą jest zabawa w szukanie smakołyków. Umówiliśmy się tak, że gdy on powie “Zostań” to ja biegnę do dużego pokoju lub pokoju Marcina, a on w tym czasie chowa smakołyki. Gdy zawoła “Szukaj” to wiem, że już skończył i zabawa się zaczyna. Jest z tego dużo radości, bowiem muszę sam sobie zapracować na nagrodę, co zresztą mnie bardzo cieszy.
Inną zabawą, którą lubię jest walka o kość-zabawkę. Wystarczy, że ktoś powie “Kółeczko” i już wiem, o co chodzi. Od tego momentu liczy się szybkość i spryt. Kto ma zabawkę, ten jest samcem-alpha. Najczęściej to ja wygrywam.
Jest jeszcze jedna zabawa, ale ona mnie mega denerwuje. Bartek lubi się gdzieś mi schować. Gdy spacerujemy po ogrodzie, to w momencie mojej nieuwagi kryje się gdzieś, a potem mnie nawołuje, a ja biegam jak oszalały i nigdy nie mogę go znaleźć. Dobry jest w tym, trzeba mu to przyznać!